Rozdział 2.
Taak miałyśmy być gotowe dopóki nie zadzwonił dzwonek do drzwi.-Spodziewałaś się kogoś?-Spytała się mnie podejrzliwie siostra.
-Nie no co ty.-Powiedziałam patrząc przez okno.-To tylko poczta.
-Aha-Powiedziała Kelsey.
Otworzyłam drzwi po czym odebrałam list i zapłaciłam z niego.
-Do kogo to?-Powiedziała Kelsey i po dosłownie paru sekundach list był już w jej rękach.
-Uuu,to do Ciebie.
-Pokaż mi to...-Podekscytowana wzięłam list do ręki.
-To od Lauren...tylko czemu to zostało wysłane z Londynu.Przecież nigdzie nie jechała?!-Zdziwiłam się.
-Serio?
-Noo,tak..-Powiedziałam po czym poszłam do salonu i usiadłam na kanapie,otwierając kopertę.
Zaczęłam powoli i z lekkim przejęciem czytać list i po chwili łzy zaczęły mi cieknąć po policzkach.
Nie potrafiłam dłużej go czytać,wystarczająco dużo rzeczy się już dowiedziałam.Szybko pobiegłam do swojego pokoju,nawet nie zauważyłam że list wypadł mi z ręki.Położyłam się na moim łóżku i zaczęłam zwyczajnie płakać jak małe dziecko.Z dołu usłyszałam głębokie ,,WOW''.Zapewne Kelsey też go przeczytała.I nie pomyliłam się.Dosłownie kilka sekund później poczułam jej rękę na moim ramieniu.
-Tak mi przykro z powodu przeprowadzki Lauren.-Próbowała mnie pocieszyć kładąc list od Lauren na moim biurku.
Tak,moja najlepsza przyjaciółka musiała się przeprowadzić z powrotem do Polski z rodzicami....
Choć tego nie chciała to jednak musiała...Wzięłam chusteczkę i wytarłam łzy..Postanowiłam że jak na razie nie będę o tym myśleć.
-No to chodź,bo się spóźnisz.-powiedziałam.
-Ooo nie ma mowy!.Zostajesz dzisiaj w domu i próbójesz o tym,no wiesz nie myśleć.-próbowała mnie przekupić i udało jej się.
-Niech Ci będzie.
-No więc zrób sobie coś do picia,odpocznij sobie,pójdź do jakiejś kawiarenki.Przecież w Londynie jest ich pełno-Przypomniała mi po czym dała mi małego kuksańca.Niesamowite,że w takiej sytuacji udało jej się spowodować na mojej twarzy uśmiech.Pożegnałam się z Kelsey i poszłam do salonu.
Sprawdziłam czy w telewizji jest coś ciekawego.Niestety nic fajnego nie było.Wzięłam moją gitarę i zagrałam sobie kilka pierwszych dźwięków piosenki TheWanted ,,Chasing The Sun".
Po pięciu minutach postanowiłam wskoczyć na chwilę do starbucksa.To właśnie tam poznałam się z Lauren.Gdy przypomniałam sobie to spotkanie,po raz kolejny na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Okej,weś się w garść Jade-powiedziałam sama do siebie,po czym założyłam moją czarną skórzaną kurtkę.Założyłam moją małą beżową torebkę na ramię do której włożyłam dodatkowe klucze do domu,portfel i telefon.Wyszłam z domu,zakluczyłam drzwi na klucz i ruszyłam w stronę kawiarnii.Szłam przed siebie, nie patrząc gdzie idę. Kopnęłam się o wystającą płytę chodnikową. Gdy się spostrzegłam było już za późno...
__________________________________________________________________
__________________________________________________________
Jeeeesstt,WEKEEND :D Tiaa,wiem nudny rozdział xD Teraz macie mnie ochrzaniać ;P
Obiecuję że nastepne będą lepsze :3.Trochę czasu zajęło mi pisanie tego rozdziału,sama nie wiem dlaczego... :DD
Ahh,niedługo pojawi się TheWanted ^.^
OdpowiedzUsuńUu będzie się działo xD
Kolejny rozdział powinien pojawić się jutro :DD
Bradzo fajnie Ewuniu :) czekam na inne rozdziały :)
OdpowiedzUsuńDziękować moja ty BFF :3
OdpowiedzUsuńZajebisty rozdział, czekam na nexta
OdpowiedzUsuń